wrzesień 2025

Historia straty i życia na nowo pokazuje, jak ważne jest wsparcie i obecność drugiego człowieka.

O istnieniu Fundacji otrzymałam informację telefoniczną. Dobrze, powstała, działa i pozwala wierzyć, ze są ludzie którzy pamiętają i potrafią dać nadzieję, że nie jesteśmy sami.

Trzeciego sierpnia 2014 roku mój świat się zatrzymał. Mój ukochany mąż, ojciec moich dzieci i dziadek utopił się w morzu. Do dzisiaj nie znam okoliczności jego tragicznej śmierci. Armator dochował warunków kontraktu i ciało wróciło do kraju. O odszkodowaniu nie było mowy, mąż był pod wpływem alkoholu. Spożywał alkohol w towarzystwie osoby ze strony armatora i głównego mechanika w niedzielę po odbiorze holownika po remoncie. Nie otrzymałam też żadnego zadośćuczynienia.

Po pogrzebie i rocznej żałobie nadszedł czas decyzji. Dom obciążony kredytem. Ja niezdolna do pracy. Sprzedałam dom, spłaciłam kredyt, przeszłam na rentę rodzinną. Kupiłam dwupokojowe mieszkanie. Zatrzymałam lokal użytkowy. Poświęciłam się opiece nad wnukami.

Dwa lata temu gruntownie wyremontowałam mieszkanie. W tym celu zaciągnęłam dwa kredyty na łączną kwotę 67 tys. Na dzisiejszy dzień mam do spłaty 20804,13 zł i 18139,91 zł. Zobowiązania spłacam systematycznie i nie mam zaległości.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego przeszłam na własną emeryturę. Otrzymuję 2702 zł w tym 500 zł jeszcze przez 2 lata, a potem tylko 2200 zł. Z lokalu z tytułu najmu powyżej  3000 zł. Nie narzekam i staram się żyć godnie.   W tym roku złożyłam wniosek o tzw. rentę wdowią, ale nie spełniam warunku, bo w chwili śmierci męża nie miałam 55 lat. Odmowa.

Opisałam swoje doświadczenie, dylematy i troski dnia dzisiejszego. NIE pisząc o przeżyciach stracie, pustce i bólu. Wciąż go kocham, czekam, że wróci

Wszystkim marynarzom ich rodzinom i bliskim życzę tyle samo powrotów co wyjazdów.

Z wyrazami szacunku założycielce, prezesowi i współpracownikom fundacji oraz ofiarodawcom,