wrzesień 2025

Trwały uszczerbek na zdrowiu po wypadku morskim i trudna sytuacja życiowa

Wniosek do fundacji o pomoc

Zwracam się do pana prezesa Fundacja In Mare Imienia Piotra Kamińskiego oraz pracowników tej fundacji o pomoc.

Ja xxxx mam obecnie 53 lata, całe moje życie i przyszłość wiązałem w pracy na morzu pływając na statkach jako, kadet pokładowy, marynarz (OS), starszy marynarz( AB), asystent pokładowy z perspektywą dalszego awansu na oficera pokładowego.  W ten sposób chciałem zapewnić mojej rodzinie godne życie a moim dwóm córką odpowiednie wykształcenie co dałoby im łatwiejszy start w dorosłym życiu. Jednocześnie starałem się podnosić swoje kwalifikacje poprzez różne specjalistyczne kursy dokształcające do pracy na statkach jak i studiując na Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni na wydziale Nawigacji. Pracowałem na statkach różnych armatorów i o różnych specjalizacjach jak chłodnicowce, R0-Rowce, duże tankowce oraz wielkie promy pasażersko samochodowe Duńskiego armatora xxxx. Przez lata wszystko to było na dobrej drodze, miałem spore doświadczenie i szansę awansów oraz stałą pracę, aż do feralnego listopada 2007 roku, gdzie podczas sztormu na Morzu Północnym uległem wypadkowi podczas pracy efektem czego uszkodziłem dolną część kręgosłupa. Wtedy jeszcze nikt nie przewidywał jakie są uszkodzenia oraz jakie będą tego skutki. Ze statku zszedłem po tygodniu ze względu na stan zdrowia w Holandii a potem samolotem do Gdańska. Po wielu badaniach i diagnostykach wykonana została operacja w szpitalu w Gdańsku, niestety było to dopiero po 3 tygodniach od momentu wypadku, ale i tak chyba najszybciej jak to możliwe w naszych realiach opieki zdrowotnej. Ta zwłoka miała duże bardzo znaczenie, ponieważ tak długi ucisk na nerwy kulszowe spowodował spore negatywne skutki neurologiczne. Po długich rehabilitacjach podczas komisji lekarskiej orzeczono mi brak możliwości dalszej pracy na statkach, stały uszczerbek na zdrowiu 25% oraz 70% niezdolności do zarobkowania. Dlatego, że statek był pod Duńską banderą to to samo potwierdziły odpowiednie Duńskie urzędy – Arbejdsskadestyrelsen  (ASK) i na podstawie ich decyzji nr:  J. nr. 110372-AAA1/01/50/Ø3 mam wypłacane miesięczne świadczenie do czasu osiągnięcia przeze mnie wieku emerytalnego od  Ulykkesforsikringsforbundeet for dansk Sofart  (UFDS) nr decyzji: 622/2007. Jest to obecnie 4695 Koron Duńskich i po przewalutowaniu daje 2670 zł, co stanowi około 2/3 netto najniższego wynagrodzenia w naszym kraju i ciężko jest się z tego utrzymać. Dodam, że długo też na te końcowe decyzję urzędów czekałem, ponieważ była to skomplikowana sytuacja prawna mojego przypadku, duńska bandera, duński armator a wody terytorialne Wielkiej Brytanii jak i port.

W 2012 roku zgłosiłem się do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Gdyni, gdzie 25.04.2012 roku został mi orzeczony stopień Umiarkowany, który to jest drugi w trzystopniowej skali. Co 2 lata stawiałem się na kolejne komisje i ciągłość tego orzeczenia trwała do 30.10.2024, po tym czasie przestałem się stawiać na kolejne komisje, ponieważ takie decyzje bardzo utrudniają w podjęciu jakiejkolwiek pracy. Jednak po 10 latach ciągłej walki o poprawienie stanu zdrowia udało mi się w 2017 roku zatrudnić na umowę o pracę w firmie ochroniarskiej SOLID (niestety, tylko oni mnie chcieli zatrudnić innych ofert nie miałem, mimo że długo szukałem) jako stróż nocny na obiekcie i trwało to przez 5 lat, gdzie w tym czasie przeszedłem dość ciężko Covid 19 w grudniu 2020 mimo wcześniejszego trzykrotnego szczepienia przeciw temu. Moje zdrowie pogarszało się, próbowałem je poprawić w październiku 2021 w szpitalu rehabilitacyjnym, do którego skierował mnie ZUS tzw. prewencja rentowa. Mimo to, ze względu na ponad półroczne zwolnienie lekarskie wynikające z nasilenia problemów zdrowotnych zostałem zwolniony przez SOLID na wiosnę 2022.

Straciłem możliwości pracy na statkach, ale i też moje ograniczenia zdrowotne wykluczyły mnie z wielu różnych prac na lądzie, nie mogę dźwigać , długo stać itp. a miałem zawód wyuczony przed pływaniem związany z naprawą i eksploatacją samochodów kończąc pierw ZSZ w 1990 a następnie Technikum w 1993 i przez moje ograniczenia zdrowotne też nie mogę w tym kierunku pracować.

Tak jak wcześniej wspomniałem, przed wypadkiem byłem okazem zdrowia (co roku robiłem międzynarodowe świadectwa zdrowia, które były niezbędne do dopuszczenia do pracy na statkach), wysportowanym, umiejącym radzić sobie w życiu oraz opiekowaniu moją rodziną z perspektywami na przyszłość. Wypadek na morzu w listopadzie 2007 roku zmienił wszystko, zrujnował moje zdrowie fizycznie jak i psychicznie, zawalił całe moje marzenia oraz przyszłość jaka była przede mną. Straciłem możliwość wykonywania zawodu, moje dalsze życie wymagało ciągłych rehabilitacji, badań, diagnostyki, wizyt u lekarzy specjalistów oraz przyjmowanie dużych ilość różnych leków. Ograniczenia zdrowotne – ruchowe jakie mnie spotkały doprowadziły do otyłości, obecnie jest to już bardzo duży stopień, leki różnego rodzaju miały i mają szkodliwe skutki uboczne na organy wewnętrzne.      Wszystko posypało się jak tabliczki domina, uraz kręgosłupa doprowadziły do rozwinięcia się otyłości, ograniczeniem ruchowości i wszystkich z tym związanych następstwach w postaci wielu powikłań jak stłuszczenie znaczne wątroby, nadciśnienie, stan przed cukrzycowy i wiele innych czynników ubocznych, które ujawniają się dynamicznie w różnych stopniach, raz mniej boli raz więcej, nawet wpływ pogody ma spore znaczenie. Po przebyciu Covid 19 zauważyłem u siebie słabszą odporność a ostatnio to uwidoczniło się w maju 2025 gdzie przez miesiąc chorowałem na zapalenie płuc. Wszystkie te czynniki wymagają ciągłej opieki zdrowotnej, leków a co jest wszystko bardzo drogie, nawet nie wspomnę o opiece dentystycznej, która w moim wieku 53 lat jest już częściej potrzebna i muszę wybierać co mogę a czego nie naprawiać. Ważnym czynnikiem jest też odpowiednie jedzenie, często wybiera się tylko najtańsze niekoniecznie najzdrowsze. Przez ten ciągły stres związany z różnymi natężeniami bólu, obawy czy starczy do kolejnego pierwszego i dalszą niepewność związaną z niewiadomą sytuacją odnoście mojej przyszłej emerytury jestem podłamany no i cały czas w niepewności co będzie dalej, co będzie o ile uda mi się osiągnąć wiek emerytalny i czy zostanie mi przyznana jakakolwiek emerytura, do tej pory nie mam zapewnienia ani od ZUSu ani od Duńczyków – Udbetaling Danmark. Zostałem też wykluczony z normalnego życia w śród rodziny czy społeczeństwa, sąsiadów, dawnych kolegów z uczelni lub statków, bo nie stać mnie jest na dotrzymywanie im kroku, muszę wybierać jedynie podstawy, aby starczyło na życie a jest to bardzo dołujące, bo przed wypadkiem było zupełnie inaczej.

Utrzymanie się w obecnych czasach jest kolejnym wyzwaniem dla mnie i żony, która jest sprzedawcą w sklepie mięsnym. Wszystko co roku bardzo drożeje a tak jak większość obywateli w naszym kraju tak jak i my mamy do opłacenia wszelkie opłaty związane z egzystencją, utrzymaniem domu, kredyty itp.

Zwracam się z ogromną prośbą do waszej fundacji o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby. Każda pomoc z państwa strony będzie dla mnie bardzo dużym wsparciem.

Z wyrazami szacunku


Podziękowania:

Bardzo dziękuję Panu Prezesowi Mateuszowi  Romowiczowi  oraz wszystkim pracownikom Fundacji In Mare im. Piotra Kamińskiego za tak okazaną mi wielką pomoc i ogromne wsparcie dla mojej rodziny.

Bardzo się cieszę , że moja prośba o wsparcie została tak szybko i pozytywnie rozpatrzona . Ciężko mi ubrać to w słowa aby wyrazić moje wielkie szczęście i radość z tego powodu , to jest tak jak by gwiazdka spadła z nieba i to latem a nie w Wigilię. Myślałem do tej pory , że cuda się nie zdarzają w życiu ale muszę to zmienić bo właśnie teraz doświadczyłem tego od waszej Fundacji . Bardzo się cieszę , że jest taka fundacja jak In Mare , która stara się pomagać ludziom  ,  którzy po przez ciężką i niebezpieczną pracę na morzu stracili życie lub zdrowie a co za tym idzie ucierpiały przy tym całe ich rodziny. Jest to wspaniałe przedsięwzięcie . Wasza ogromna pomoc jaką otrzymałem od waszej fundacji pomoże mi rozwiązać sporo problemów , będę mógł kupić takie leki jak potrzebuję , odbędę wizyty lekarskie wraz z diagnostyką , będę mógł zaopatrzyć się w odpowiednie przyrządy rehabilitacyjne i ułatwi mi to też normalne życie dla mnie i mojej rodzinie .

Jest sporo takich rodzin ciężko doświadczonych przez morze , które potrzebują wsparcia i wiedzę tu dla nich wielką nadzieję, bo wierzę iż fundacja ta dotrze do nich i skutecznie pomoże  tak samo jak i mi pomogła , jest to coś wspaniałego. Jest to bardzo pozytywne doświadczenie ,  z którym się spotkałem.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Panu Prezesowi oraz Fundacji In Mare za tak ogromną okazaną pomoc . Jestem bardzo ,bardzo wdzięczny za tak wspaniałe podejście do mojego przypadku .