listopad 2025
Trwały uszczerbek na zdrowiu po długotrwałej chorobie męża i wypadkach losowych oraz dramatyczna sytuacja życiowa wdowy i jej córki.
Szanowni Państwo,
Nazywam się xxx. Jestem wdową po zmarłym marynarzu xxx. Po ukończeniu Wyższej Szkoły Morskiej, mój mąż pracował ponad 25 lat w xxx Od 2007 do 2017 roku pracował u zagranicznego armatora na Cyprze. Ja nie pracowałam zawodowo, zajmowałam się domem oraz wychowaniem dwójki dzieci. W październiku 2018 roku, po długiej i kosztownej walce z chorobą, mąż zmarł na nowotwór złośliwy żołądka. Ratowaliśmy męża ze wszystkich możliwych sił fizycznych i finansowych, co pochłonęło wszelkie nasze środki jakimi dysponowaliśmy. Straciłam wspaniałego, kochanego męża. Ciągle mówiliśmy sobie, że na emeryturze w końcu nacieszymy się sobą. Niestety, do emerytury zabrakło mu dwa lata. Zostałam sama, załamana, bez żadnych środków do życia – ZUS odmówił mi przyznania renty po zmarłym mężu, pomimo tylu lat pracy, ponieważ w ostatnich latach nie były opłacane składki emerytalne. Co więcej, część rejsów pod obcymi banderami ale jako pracownik xxx nie zostało zaliczone jako praca w warunkach szczególnych.
Mieliśmy z mężem zobowiązania w bankach, z którymi zostałam sama. Mieliśmy kredyt hipoteczny, ja nie miałam żadnych możliwości, żeby to spłacić, w efekcie czego straciłam mieszkanie przez zajęcie komornicze.
Jedynym moim żywicielem został syn Łukasz, i w miarę możliwości córka Karolina. Syn wynajął mieszkanie w Szczecinie i tam mieszkałam razem z nim. Miałam nadzieję, że trauma po śmierci męża minie i będę mogła jakoś zarabiać na swoje utrzymanie. Niestety, przyszedł kolejny cios – mój ukochany syn Łukasz zmarł nagle we śnie w kwietniu 2020 roku. Zostałyśmy z córką same.
Po prostu zawalił mi się świat. Byłam zmuszona wyprowadzić się ze Szczecina z wynajmowanego mieszkania. Nie miałam ani środków ani miejsca gdzie mogłabym przewieźć wszystkie rzeczy. Z niezbędnymi rzeczami przeniosłam się do mieszkania po zmarłych teściach w Poznaniu. W lipcu 2020 za radą pracownicy ZUSu złożyłam wniosek o rentę w drodze wyjątku po zmarłym synu, i taką rentę otrzymałam w kwocie 1250zł.
Te wszystkie przeżycia bardzo odbiły się na moim zdrowiu. W listopadzie 2020, pół roku po śmierci syna, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy endometrium. Przeszłam operację, jestem pod stałą kontrolą poradni onkologicznej. Ciągle leczę się psychiatrycznie. W międzyczasie doszły choroby nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, zwyrodnienia kręgosłupa. Na skutek ciągłego stresu cierpię na nawracające wrzody żołądka.
Kiedy już miałam nadzieję, że nowotwór endometrium został pokonany, nadszedł kolejny cios: w lipcu 2025 usunęłam zmianę skórną pod okiem. Okazało się, że jest to nowotwór złośliwy. Czeka mnie ponowna operacja i kolejna walka, bo zmian mam więcej.
Jak pisałam wcześniej, mieszkam obecnie w mieszkaniu po teściach 35m kw. To jest mieszkanie w bloku z lat 60. Nigdy nie było remontowane. Teściowie, starsze osoby, nie chcieli żadnej ingerencji czy remontu które chcieliśmy zrobić. W najgorszym stanie są elektryka i hydraulika. W gniazdkach trzeszczy, działają tylko niektóre kontakty. Właściwie funkcjonuję tylko na przedłużaczach. Często dochodzi do spięć i wyłączenia bezpieczników. Nierzadko zdarzało się, że zastawałam rozmrożoną lodówkę i nie wiem, czy to kontakty, czy lodówka już nie działa. Próbowałyśmy z córką zbierać pieniądze na wymianę elektryki, ale dwa lata temu złamałam nogę i większość oszczędności poszła na rehabilitację. Chciałam chociaż częściowo wymienić elektrykę, ale pan który przyszedł to sprawdzić, stwierdził, że ściany tak się sypią, że nie będzie potem lepił całych ścian.
W łazience wszędzie są przecieki. Raz już miałam zalane mieszkanie. Do każdego użycia wody w łazience muszę odkręcać zawór główny. Hydraulik przychodził, płaciłam duże pieniądze za naprawę, ale to nic nie dawało; w końcu powiedział, że mam po prostu zrobić remont bo te naprawy są bez sensu.
Żyję w ciągłym strachu i stresie. W nocy nasłuchuję, czy z prądem nic się nie dzieje. Wstaję i sprawdzam, czy na pewno zakręciłam zawory wody. W kuchni mam ograniczony dostęp do zlewu i naczynia myję przy skrzywionym kręgosłupie. Ciągle martwię się, żeby zaraz w kuchni nie doszło do przecieku.
Pomijając już wygląd całkowity mieszkania, jest tu po prostu niebezpiecznie. Ale nie mam innego wyjścia i muszę tu mieszkać. I tak jestem wdzięczna, że mam dach nad głową.
Moja sytuacja finansowa nie pozwala mi absolutnie na nic oprócz tylko i wyłącznie niezbędnych wydatków na życie. Tak naprawdę oszczędzam na wszystkim, włącznie z lekami, zimą nie ogrzewam mieszkania. O preparatach witaminowych które zalecają mi lekarze aby wzmocnić organizm nawet nie myślę.
Na chwilę obecną moja renta wynosi 1878zł, a po wszystkich potrąceniach, włącznie z komorniczym, dostaję na rękę 1240zł. Córka pomaga mi jak może, ale jest obciążona kredytem hipotecznym. Od 15 roku życia choruje na nieuleczalne reumatoidalne zapalenie stawów. Wszelkie nadgodziny które bierze aby pomóc mi odbijają się na jej zdrowiu. Córka opłaca mi czynsz, ale więcej nie jest w stanie.
Ostatnie moje badanie neurologiczne głowy wykazało zmiany na skutek długotrwałego stresu. Lekarze zalecają spokój, zdrowe odżywanie i życie bez stresu. Nie wiem, czy jest możliwe wyeliminowanie stresu z życia, nigdy nie pogodzę się ze śmiercią ukochanych męża i syna, ale chcę żyć dalej dla córki. Na pewno ten ciągły strach czy nie dojdzie do pożaru czy zalania nie pomaga mi w powrocie do zdrowia. Próbowałam szukać pomocy na codzienne życie, ale powiedziano mi, że nie mam małych dzieci, więc nie są w stanie mi pomóc. Nie mam najmniejszych szans, żeby poradzić sobie finansowo z tym remontem. Nie śmiałam już marzyć, że uda mi się go kiedykolwiek zrobić, ale pomoc od Fundacji In Mare im. Piotra Kamińskiego byłaby dla mnie szansą na lepsze życie. Na pewno spokój i bezpieczeństwo w mieszkaniu miałyby duży wpływ na lepszy powrót do zdrowia, odeszłoby ogromne zmartwienie moje i córki. Bardzo proszę Fundację In Mare o taką pomoc w miarę możliwości i środków Fundacji. Będę wdzięczna za jakąkolwiek pomoc – może to w końcu chociaż trochę odmieni moją obecną ciężką sytuację życiową i pozwoli nabrać nadziei i większej motywacji do walki o siebie.
Pozdrawiam i z poważaniem,