maj 2025
Fundacja m.in. wsparła finansowo wdowę po marynarzu, która wychowuje dwie córki i boryka się z wieloma problemami. Poniżej opis jej sytuacji.
WNIOSEK O BEZZWROTNĄ POMOC FINANSOWĄ
Zwracam się do Państwa z prośbą o bezzwrotną pomoc finansową po nie uzyskaniu wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela (Klub P&I) po śmierci mojego męża – marynarza.
30.01.2022r. mój mąż zginął tragicznie w miejscowości xxxx w Niemczech.
Dwa lata pracował na umowę o pracę u niemieckiego armatora xxxx na stanowisku marynarza (AB), dowożąc serwis i zaopatrzenie na farmy wiatrowe, dbając o sprawność maszyn i bezpieczeństwo załogi. Podpisał umowę, zgodnie z którą pracował w systemie 4tygodnie w pracy na 4tygodnie w domu.
Tomek miał 47lat i kochał morze, na którym spędził większość życia. Próbował zapewnić godne życie swojej rodzinie, a że był niesamowicie pracowity, uczciwy i odpowiedzialny, był osobą, która zawsze była mile widziana na każdym statku. Nie było tych statków w jego życiu zbyt wiele. Wcześniej spędził ponad 20 lat na masowcu przewożącym cukier.
Tomek był „głównym żywicielem rodziny”, dlatego po jego śmierci sytuacja moja i moich dwóch nieletnich córek stała się niesamowicie trudna. Po pierwsze straciłyśmy – ja męża, one ojca, po drugie – najlepszego przyjaciela i nasze największe wsparcie, również finansowe. Nasz świat się zawalił, choć świat dookoła niestety nie zatrzymał się nawet na chwilę.
Na chwilę obecną jestem samotną mamą dwóch dziewczynek.
xxxx, która pomimo iż ukończyła 21 lat, pozostaje na moim utrzymaniu. Od lat choruje na anoreksję, a po śmieci ojca jej choroba zebrała największe żniwo. Julia trafiła do prywatnego ośrodka xxxx w xxxxx z wagą 37kg przy wzroście 168cm. Nasz system zdrowia nie zapewnia bezpłatnej opieki medycznej dla osób z zaburzeniami odżywiania. Cztery tygodnie w ośrodku kosztowały około 14tys. zł. Moja córka spędziła tam 3 miesiące i trzy tygodnie, po czym po uzyskaniu BMI 16, wypisała się na własne żądanie. Cały czas potrzebuje pomocy. Po opuszczeniu ośrodka „spadła” do wagi 40kg i taką wagę utrzymuje. Korzysta z prywatnej pomocy psychoterapeuty, psychiatry i dietetyka. Ze względu na swój stan fizyczny nie może podjąć pracy zarobkowej. Rok temu zdała maturę (z bardzo dobrymi wynikami) i rozpoczęła studia na kierunku filologia angielska na Uczelni Piotrkowskiej. Co prawda poddała się w trakcie pierwszej sesji, ale już się przygotowuje do kolejnego naboru.
Druga z córek – xx- ma 15 lat i choruje na insuliooporność. Przez ponad dwa lata po śmierci taty była leczona na nerwicę lękową i depresję. Nadal korzysta z prywatnej psychoterapii, choć ostatnio już tylko sporadycznie. Dwa i pół roku temu stwierdzono u niej chorobę Osgooda-Schlattera – guzowatość kości piszczelowych, przez którą musiała zrezygnować z tańca.
Jakby tego było mało, rok temu w marcu, ja sama musiałam poddać się operacji kręgosłupa szyjnego (ze wstawieniem implantów i płytki stabilizacyjnej), która ograniczyła mnie praktycznie prawie zupełnie w działaniach na kolejne trzy miesiące.
Od 17 lat pracuję w prywatnej firmie, od 9 lat na stanowisku asystent zarządu. Mój dochód miesięczny to ok. 5300zł netto. Dziewczynki otrzymują rentę rodzinną po tacie w wysokości około 900zł netto na osobę. Lenka otrzymuje dodatkowo świadczenie 800+. Mieszkamy w TBSie, gdzie sam czynsz i media (zaliczkowe ogrzewanie + wywóz śmieci + woda z licznika ogólnego) wynoszą około 1430zł/m-c. Do tego dochodzi prąd, woda i ścieki, gaz, Internet, telewizja kablowa i telefony komórkowe. Mieszkanie wymaga już remontu. Płytki w łazience „odparzyły” na całej powierzchni i trzymają się na fugach, co nie do końca jest bezpieczne. Musiałam też zakupić używany 7-letni samochód, ponieważ bez niego trudno mi dostawać się codziennie do pracy na obrzeża miasta. Komunikacja miejska tu praktycznie nie dociera. Nie było też już mnie stać na naprawę naszego starego auta (Citroen C5 z 2009r.).
Wielokrotnie rozważałam podjęcie dodatkowej pracy, ale mój stan zdrowia i codzienne obowiązki nie do końca mi na to pozwalają. Od śmierci męża leczę się na depresję i nerwicę lękową, oczywiście prywatnie i bez refundacji na leki. Zrezygnowałam ze swojej psychoterapii, ponieważ za bardzo obciążała mój budżet domowy. Co miesiąc moje wydatki przekraczają mój dochód. Do tej pory posiłkowałam się oszczędnościami, które zgromadziliśmy z mężem, ale zasoby te już się kończą.
Mimo wszystko staramy się cieszyć każdym dniem. Chciałabym zapewnić moim dzieciom dobre życie i lepszy start w ich dorosłe, „zdrowe” życie, jednak dla samotnej matki to naprawdę ogromne wyzwanie.
Nie wiem, o jaką kwotę wnioskować, zostawiam to do Państwa decyzji. Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojego wniosku